Sztuczna inteligencja zamiast grafika? Case Study

Sztuczna inteligencja zamiast grafika? Case Study

Czy sztuczna inteligencja zastąpi grafików? Niekoniecznie. W erze dynamicznego rozwoju narzędzi AI, takich jak generatory obrazów czy asystenci projektowania, nasuwa się pytanie, czy rola człowieka w procesie twórczym wciąż pozostaje niezbędna. W naszym najnowszym case study pokazujemy, że choć AI może znacząco usprawnić pracę, inspirując i dostarczając zarysów koncepcji, to nadal nie jest w stanie zastąpić wyczucia estetycznego, doświadczenia oraz kreatywnego zmysłu profesjonalisty.

Na przykładzie jednego z naszych zleceń widać, jak wykorzystanie wygenerowanej przez sztuczną inteligencję grafiki znacznie skróciło etap poszukiwania odpowiedniego stylu. Klient dostarczył już gotową „bazę”, jednak część elementów wymagała retuszu i dopracowania, aby finalny efekt był w pełni profesjonalny. Dzięki połączeniu wstępnej wizji AI z naszym doświadczeniem w obróbce graficznej, uzyskaliśmy rezultat, który jednocześnie spełniał wymagania klienta i zachował spójność wizualną.

Spis treści

Wyzwanie: Korekta grafiki wygenerowanej przez AI

Zacznijmy od krótkiego wprowadzenia: nasz klient oferuje usługę monitorowania wschodów plantacji buraków cukrowych. W ramach działań promocyjnych chciał zaprezentować ją w mediach społecznościowych i na portalach branżowych, potrzebował więc grafiki przyciągającej wzrok.

Zamiast jednak od razu zlecić nam wykonanie całego projektu, postanowił spróbować swoich sił na jednej z platform AI. Uzyskany w ten sposób obraz okazał się całkiem interesujący wizualnie i zawierał kluczowe elementy, takie jak sadzonki buraka cukrowego czy cyfrowe ozdobniki. Niestety, wygenerowane przez AI napisy oraz dodatkowe elementy promocyjne były rozmyte i nieczytelne.

Klient przekazał nam więc plik z grafiką i poprosił o jej poprawienie. Główny problem stanowiły niewyraźne teksty oraz inne fragmenty, które nie stanowiły samego tła, a miały pełnić funkcję informacyjną.

W tym momencie pojawiło się zasadnicze pytanie: czy opłaca się retuszować taką ilustrację, dopracowując wszystkie nieostre detale? Jeśli tak, na ile będzie to czasochłonne i czy faktycznie warte poniesionych kosztów?

Nieopłacalny retusz grafiki wygenerowanej przez AI – dlaczego?

Zacznijmy może od próby odpowiedzi na pytanie: co to w ogóle znaczy “retusz” w kontekście pracy grafika nad ilustracją? W tradycyjnym rozumieniu retusz to z jednej strony usuwanie niedoskonałości (np. plam, zagnieceń, śladów kurzu) ze zdjęć, z drugiej – korygowanie barw, usuwanie niechcianych elementów, ewentualnie zastępowanie ich innymi. W nowoczesnych programach graficznych, takich jak Photoshop, mamy do dyspozycji narzędzia klonowania, stempel i wiele różnych metod pozwalających “podmalować” fragment obrazu tak, by harmonijnie wtopił się w tło.

To sprawdza się idealnie przy drobnych poprawkach lub niewielkich przeróbkach: np. chcemy usunąć ze zdjęcia słup elektryczny wystający gdzieś w tle albo poprawić cienie i oświetlenie. Problem pojawia się, gdy musimy przeorganizować cały układ elementów w obrazie lub radykalnie przerobić duże fragmenty grafiki.

I tak właśnie było w przypadku ilustracji wygenerowanej przez AI. Grafik miał pozornie drobną, ale trudną do ominięcia wadę: tekst wkomponowany w obraz został wygenerowany przez sztuczną inteligencję w sposób nieczytelny i częściowo błędny. Sztuczna inteligencja nie radzi sobie jeszcze z generowaniem napisów w precyzyjnie dobranym kroju pisma i z zachowaniem reguł ortografii czy nawet logiki językowej.

Aby to naprawić, musielibyśmy praktycznie od nowa odtworzyć duże fragmenty tła, a później wpasować w to czytelne napisy. To oznaczałoby:

  1. Usunięcie (wymazanie) istniejących napisów – czyli użycie narzędzi klonowania/stempla, by przywrócić jednolite (bądź gradientowe) tło w miejscach, gdzie pojawiają się zniekształcone litery.
  2. Odtworzenie gradientu – w przypadku tej ilustracji gradient tła nie był jednolity, lecz rozmyty w kilku odcieniach i rozciągający się w różne strony. Odtworzenie go tak, by wyglądał naturalnie i płynnie (a nie jak plama “po poprawkach”), wymagałoby sporego nakładu pracy i dobrej ręki.
  3. Dodanie nowych napisów – w taki sposób, by wyglądały one spójnie z resztą obrazu (zarówno jeśli chodzi o dobór kolorów, jak i kształt liter czy efekty graficzne “pod napisem”).
  4. Dostosowanie całej kompozycji – bo być może usuwanie i dodawanie tekstu pociągnęłoby za sobą potrzebę zmiany położenia innych elementów w obrazie, by całość dobrze się komponowała.


Tak więc, chociaż z pozoru “wystarczy” wymazać stary tekst i wstawić nowy, w praktyce jest to znacznie bardziej złożone. Można powiedzieć, że to niemalże projektowanie całej planszy od zera, a jedynie roślina i część tła pozostałyby nietknięte.

Dla nas, jako fachowców od obróbki graficznej, nie było to niemożliwe do zrobienia, ale uzyskanie estetycznego efektu nie zawsze jest możliwe. Jednak czas (i budżet) wymagały racjonalnej kalkulacji: jak wiele godzin nasi graficy musieliby poświęcić na ręczne wymazywanie, klonowanie i odtwarzanie, a następnie na dopracowywanie detali? Okazało się, że z punktu widzenia kosztów, czas ten byłby na tyle duży, że stawka za projekt retuszu przekraczałaby to, co nasz klient był gotów przeznaczyć na całe zlecenie.

Rozwiązanie: ponowne wygenerowanie i nałożenie elementów promocyjnych

Wobec powyższych trudności (i przewidywanego kosztu retuszu), wspólnie z klientem ustaliliśmy, że najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie ponowne wygenerowanie bazowej grafiki, z uwzględnieniem wszystkich kluczowych aspektów wizualnych. Chodziło nam przede wszystkim o zachowanie odpowiednio wyglądającej sadzonki buraka cukrowego, klimatu podkreślającego “cyfrowy” charakter usługi oraz futurystycznych siatek i okręgów, które w pierwotnym projekcie AI wyglądały nieźle, ale wymagały dopracowania.

Poprosiliśmy klienta o dostarczenie “czystej” wersji pliku, pozbawionej wszelkich nieczytelnych napisów i zbędnych ozdobników. Oznaczało to ponowne wygenerowanie grafiki bez dodatkowych tekstów i elementów graficznych, ale dzięki temu mogliśmy skupić się wyłącznie na profesjonalnym przygotowaniu nakładki promocyjnej, wzorując się na oryginalnej koncepcji. W skład takiej nakładki wchodzą wszystkie elementy informacyjne, w tym nazwa produktu bądź usługi, hasła reklamowe, logo, a także ewentualne ikony uzupełniające.

Dzięki temu zabiegowi otrzymaliśmy znacznie lepsze rezultaty, ponieważ mogliśmy dokładnie zaplanować rozmieszczenie tekstów i dodatkowych elementów, nie zmagając się z błędami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję. Finalnie, cały projekt stał się przejrzysty i w pełni odzwierciedlał profesjonalny charakter oferty klienta. Zarówno my, jak i sam zleceniodawca, byliśmy bardzo zadowoleni z osiągniętego efektu.

Powyżej przedstawiamy rezultat współpracy z naszym klientem. Z lewej strony widnieje grafika wyjściowa dostarczona przez zleceniodawcę. W centrum znajduje się ponownie wygenerowany obraz pozbawiony niewyraźnych elementów, a po prawej – ta sama, „czysta” ilustracja z naniesioną nakładką promocyjną inspirowaną pierwotną wizją. 

Po kliknięciu w obrazek można go powiększyć i dokładniej przyjrzeć się szczegółom. Jak widać, sztuczna inteligencja w oryginale nie poradziła sobie przede wszystkim z wygenerowaniem czytelnych napisów i precyzyjnym umiejscowieniem siatki. Całość nakładki stworzona przez AI była nieostra i rozmyta, dlatego zdecydowanie korzystniej było uzyskać nową, przejrzystą ilustrację. Próby ręcznej korekty takiej nakładki okazałyby się uciążliwe i nieefektywne.

Co nam dała sztuczna inteligencja?

Mimo, że generowanie warst tekstowych nie idzie AI najlepiej, to nie da się ukryć, że zlecenie było dla nas łatwiejsze, gdyż klient przyszedł do nas z dość dobrym jakościowo materiałem, który wymagał dopracowania, a nie opracowania go całkowicie od nowa. Dało nam to:

  1. Oszczędność czasu i wysiłku na etapie szukania pomysłu – klient dostarczył nam w miarę wykrystalizowaną wizję tego, jaki styl i klimat chce mieć na swojej grafice. Gdybyśmy zaczynali projekt od zera, być może musielibyśmy przejść przez dłuższy proces zbierania inspiracji, przygotowywania moodboardów, wstępnych szkiców, a potem konsultacji i poprawek, aż znaleźlibyśmy coś, co klient uzna za pasujące do jego koncepcji. Dzięki AI (i temu, że klient sam eksperymentował z promptami, czyli poleceniami tekstowymi dla generatora), otrzymaliśmy obraz, który już zbliżał się do docelowej wizji.
  2. Łatwiej nam się komunikowało – zamiast opisywać słowami, jak mniej więcej ma wyglądać roślina, w jakiej ma być pozycji, jak mają wyglądać “futurystyczne” elementy, klient mógł nam pokazać konkretny wygenerowany przykład. To zaoszczędziło nam (i jemu) sporo wymiany maili i poprawek, które często wynikają z nieporozumień na linii projektant–klient.
  3. Inspiracja do ozdobników – w oryginalnej grafice AI pojawiły się różnego rodzaju cyfrowe wykresy, ikony i wskaźniki, które w założeniu miały pokazywać, że “to jest monitoring, to jest obserwowanie roślin w sposób technologiczny”. Nawet jeśli tekst w nich był niezrozumiały, to forma graficzna mogła stanowić pewną podpowiedź, którą my później zaadaptowaliśmy w bardziej czytelnej wersji.


Podsumowując, AI nie zastąpiła naszych umiejętności i naszego doświadczenia, ale przyspieszyła proces na etapie koncepcyjnym i doprecyzowania stylistyki, jaką klient chciał uzyskać. Co prawda klient musiał wcześniej poświęcić dość dużo czasu na wygenerowanie takiej grafiki za pomocą poleceń i być może byłoby szybciej, gdyby zgłosił się do nas wcześniej, ale nie zmienia to faktu, że ułatwiło nam to zadanie.

Czego AI (jeszcze) nie potrafi lub nie robi najlepiej

Chociaż narzędzia AI są coraz bardziej imponujące w generowaniu obrazów i ilustracji, wciąż mają swoje ograniczenia. Najważniejsze z nich w kontekście projektów komercyjnych i marketingowych to:

  1. Niewłaściwe (lub dziwne) generowanie tekstu – to, z czym zetknęliśmy się w opisywanym projekcie. AI potrafi tworzyć obrazy z literami przypominającymi alfabet łaciński, ale często układa je w przypadkowe kombinacje, które nie mają sensu semantycznego czy gramatycznego. Czasem pojawiają się potknięcia w stylu: “Coffse” zamiast “Coffee”, “Monitorning” zamiast “Monitoring”, albo wręcz ciągi znaków niczym z innego alfabetu.
  2. Problemy z detalem w specyficznych miejscach – przykładem jest choćby nienaturalne ułożenie rąk ludzi czy nielogiczne odbicia w lustrach. W przypadku roślin czy obiektów nieorganicznych zdarza się to rzadziej, ale wciąż bywa, że AI gubi perspektywę albo tworzy tekstury, które “gryzą się” z resztą obrazu.
  3. Brak pełnej kontroli nad finalnym efektem – generując obraz poprzez wpisywanie promptów, często dostajemy serię mniej lub bardziej dopasowanych wyników. Proces “dopieszczania” poszczególnych elementów bywa frustrujący: wystarczy nieoptymalne sformułowanie polecenia, by AI zaczęła zmieniać kluczowe aspekty ilustracji. Z kolei zbyt długie promptowanie może prowadzić do efektów ubocznych (tzw. “overfitting”, powtarzalne schematy, itp.).
  4. Brak zrozumienia brandingu i kontekstu biznesowego – AI generuje obrazy na podstawie danych, na których się uczyła, i ma ograniczoną świadomość realnych potrzeb marketingowych czy komunikacyjnych firmy. To projektant, zwłaszcza doświadczony w pracy komercyjnej, wie, dlaczego dane kolory są ważne dla brandu, jakie komunikaty trzeba uwypuklić, czy jakie regulacje prawne bądź branżowe mogą mieć wpływ na ostateczny kształt materiałów.


W praktyce oznacza to, że aby stworzyć profesjonalną, dopracowaną w każdym calu grafikę marketingową, nie wystarczy jedynie wrzucić prompta do AI. Potrzebna jest osoba (najlepiej grafik z doświadczeniem), która będzie w stanie z jednej strony zadbać o spójność wizualną, a z drugiej – dopilnować, by treść i styl pasowały do potrzeb firmy.

Czy AI może nas zastąpić?

To pytanie, które często się pojawia w rozmowach o sztucznej inteligencji: czy w niedalekiej przyszłości AI będzie w stanie tworzyć grafikę tak perfekcyjną, że całkowicie zastąpi pracę człowieka? Na podstawie dotychczasowych doświadczeń (w tym naszego case study) uważamy, że jeszcze nie teraz – i prawdopodobnie nieprędko.

Owszem, AI może wykonać wiele zadań automatycznych, przyspieszyć pewne procesy, dostarczyć inspiracji czy nawet wygenerować efektowny obraz, który zachwyci oko. Jednakże:

  • Wciąż potrzebna jest opinia i kontrola kogoś, kto potrafi wyłapać drobne niuanse.
  • Wciąż potrzeba twórczego myślenia i dopasowania projektu do kontekstu, aktualnych trendów, preferencji grupy docelowej.
  • Wciąż nie ma bezpośredniego, łatwego “jednego kliknięcia” na uzyskanie idealnie spersonalizowanej grafiki z poprawnym i estetycznym tekstem.


W naszym przykładzie, AI dała klientowi punkt wyjścia, ale finalne dzieło wymagało udziału profesjonalisty, żeby było w 100% gotowe do publikacji.

Sztuczna inteligencja zamiast grafika? Case Study

Czy klient powinien korzystać z AI?

Być może zapytacie: skoro AI nie jest w stanie samodzielnie zrobić wszystkiego, to czy w ogóle warto, by klienci (nie-graficy) samodzielnie próbowali coś tworzyć w takich programach? Naszym zdaniem – zdecydowanie tak!

Oto dlaczego:

  1. Łatwiejsza komunikacja z projektantem – kiedy klient przychodzi do nas z konkretną grafiką (nawet niedoskonałą) wygenerowaną przez AI, my od razu widzimy, jaki jest mniej więcej pomysł na styl, kolorystykę, układ. Oszczędza to mnóstwo czasu, który normalnie poświęcilibyśmy na zbieranie inspiracji czy wielokrotne poprawki.
  2. Eksplorowanie własnej kreatywności – wiele osób ma w głowie wizje, które trudno im opisać. Możliwość szybkiego prototypowania i tworzenia wstępnych koncepcji przy pomocy AI może rozbudzić wyobraźnię i zachęcić do eksperymentów.
  3. Niższy koszt wstępnych prac – generowanie grafik AI jest często tańsze (niekiedy darmowe, poza kosztami czasu) niż zlecanie kilku wstępnych wersji ilustracji doświadczonemu grafikowi. To może być dobry sposób na weryfikację, czy w ogóle dany kierunek nam odpowiada.
  4. Przyspieszone procesy decyzyjne – klienci mogą sami testować różne pomysły, zanim zwrócą się do agencji z prośbą o “profesjonalne wykończenie” najlepszego wariantu.


Generowanie grafik przez AI ułatwia komunikację między klientem a projektantem, bo od razu widać pomysł na styl, kolory i układ. Zwiększa kreatywność, obniża wstępne koszty oraz przyspiesza decyzje, skutecznie umożliwiając samodzielne testowanie różnych koncepcji. Dzięki temu przed zleceniem profesjonalnego wykończenia można oszczędzić cenny czas i istotne środki, usprawniając cały proces.

Perspektywa przyszłości: lepsze algorytmy, większe możliwości

Trzeba uczciwie przyznać, że sztuczna inteligencja rozwija się w zawrotnym tempie i niektóre z ograniczeń, o których tu piszemy, za kilka miesięcy czy lat mogą już nie być aktualne. Kto wie, może powstaną modele AI, które perfekcyjnie generują czytelny tekst w dowolnym języku, zachowując spójny font i odpowiednie proporcje. Być może pojawią się narzędzia, które będą w stanie zrozumieć założenia brandingu i automatycznie dostosować kolorystykę i styl.

Wciąż jednak pozostanie element kreatywności – tej ludzkiej, opartej na emocjach, unikalnych skojarzeniach, kontekście kulturowym i głębokim zrozumieniu potrzeb rynku. Z naszej perspektywy wydaje się, że w najbliższej przyszłości raczej będziemy obserwować współpracę między AI i ludźmi, niż pełne zastąpienie człowieka przez maszynę w obszarze projektowania graficznego.

  1. AI jest świetnym narzędziem wsparcia, ale nie finalnym wykonawcą – w kontekście profesjonalnych projektów graficznych (szczególnie takich, gdzie kluczowa jest spójność z identyfikacją wizualną, poprawność treści i dopracowany layout) nie wystarczy zwykłe “wygeneruj i opublikuj”.
  2. Retusz grafik wygenerowanych przez AI bywa trudny i kosztowny – zwłaszcza, jeśli grafika zawiera nieczytelne lub błędne napisy wtopione w tło czy skomplikowane elementy. Czasami prościej i taniej jest wygenerować je ponownie, korygując prompt albo zaczynając od możliwie “czystej” wersji.
  3. Wstępna wizja klienta może znacznie usprawnić pracę – dostarczony przez klienta materiał pozwala nam szybko uchwycić styl i oczekiwania, dzięki czemu możemy skupić się na właściwej obróbce i dodawaniu wartości, a nie na odgadywaniu preferencji.
  4. Odpowiedni prompt do AI wymaga czasu – klient wspomniał, że sporo czasu spędził na doborze poleceń, by otrzymać obraz w satysfakcjonującym stylu. To istotna część procesu – podobnie jak my, graficy, uczymy się programów graficznych, tak samo osoba korzystająca z AI powinna nauczyć się efektywnie “rozmawiać” z generatorem.
  5. Konieczna jest współpraca AI i człowieka – AI nie zastąpi w pełni wyczucia estetycznego, rozumienia kontekstu biznesowego czy kreatywnego podejścia grafika. Jednocześnie, projektant może oszczędzić sporo czasu dzięki wstępnej pracy wykonanej przez AI, a także zyskać inspirację i konkretne przykłady do obróbki.


Z jednej strony czujemy ekscytację możliwościami, jakie daje sztuczna inteligencja: przyspieszenie wstępnych prac, szybkie prototypowanie, dostarczanie inspiracji i wizualnych “zajawek”. Z drugiej – widzimy, jak ważna jest nadal rola projektanta, który musi te obrazy doprowadzić do stanu używalności komercyjnej. A to często oznacza mozolne retusze, korygowanie błędów AI, dobieranie właściwych kolorów, fontów i układu kompozycji.

W tym konkretnym przypadku naszym “złotym środkiem” okazało się ponowne wygenerowanie głównej grafiki w możliwie czystej formie (bez tekstów), a następnie profesjonalne opracowanie elementów promocyjnych przez naszego grafika. Dzięki temu zaoszczędziliśmy czas (i pieniądze klienta), które w innym przypadku musielibyśmy poświęcić na długotrwały retusz i odtwarzanie zniszczonego tła. W efekcie klient otrzymał estetyczny, spójny i funkcjonalny materiał, a my mieliśmy satysfakcję z dobrze wykonanej pracy.

Warto przy tym podkreślić, że kluczowym elementem w całym procesie była nasza komunikacja z klientem. On sam wiedział już, czego chce, i miał pewną wizję w głowie. AI pomogła mu tę wizję zobrazować. My z kolei, widząc jej potencjał i niedoskonałości, zaproponowaliśmy rozwiązanie najlepsze z punktu widzenia budżetu i jakości.

Słowem podsumowania – AI tak, ale w duecie z człowiekiem

  • Tak – bo przyspiesza wstępne prace,
  • Tak – bo pomaga zwizualizować pomysły i skrócić drogę komunikacji,
  • Tak – bo bywa źródłem inspiracji,
  • Nie – jeśli liczymy, że zrobi cały projekt za nas,
  • Nie – jeśli chcemy w pełni dopracowanego, profesjonalnego materiału marketingowego bez ingerencji specjalisty.


Traktujmy więc sztuczną inteligencję jako sprzymierzeńca, a nie zagrożenie. Nasz case study pokazuje, że AI może być wspaniałym źródłem pomysłów i przyspieszać proces projektowania, o ile wiemy, kiedy i jak z niej skorzystać oraz kto powinien ostatecznie wziąć odpowiedzialność za wygląd finalnego materiału.

Nie mamy wątpliwości, że w przyszłości pojawi się jeszcze mnóstwo ciekawych, a czasem i zabawnych historii o współpracy z generowaną przez sztuczną inteligencję grafiką. My jesteśmy otwarci na nowe technologie i z niecierpliwością czekamy na ich dalszy rozwój. Bez wątpienia da nam to jeszcze bardziej zaawansowane narzędzia, którymi będziemy mogli się posłużyć, by tworzyć jeszcze piękniejsze, skuteczniejsze i bardziej dopasowane projekty.

Facebook
LinkedIn
X
Reddit
WhatsApp